27 July 2014

Amsterdam: admire the views

 
 

Hotels. Some are big, some are small, some are better, some are worse. Hotels are important. Why? Because no matter how jam packed your itinerary is, at some point you will have to fall into a bed that has been used probably by a hundred other people. Now, that’s a thought. But I digress. My point is- choose a hotel in a strategic point (centre of the city is perfect, if you’re not a super light sleeper that is) and if possible, make sure that you have a killer view. So you can sit in front of the window with a cup of brew and admire the breath-taking glitter of miles of water. It’s extra easy in Amsterdam, as the canals stretch in every possible direction. Sitting on the 16th floor of Movenpick Hotel and admiring the views…aaahhhhh!

 
Hotele. Niektóre są duże, niektóre są małe, jedne są lepsze, jedne gorsze. Hotele są ważne. Dlaczego? Nieważne jak wypełniony po brzegi jest Twój plan zwiedzania, wcześniej czy później nastąpi ta chwila, gdy trzeba będzie zasnąć w łóżku, które było użyte przez setkę innym ludzi. To jest myśl. Ale, odchodzę od tematu. Wybierz hotel w strategicznym punkcie (centrum miasta jest perfekcyjne, no chyba, że masz super lekki sen), i jeśli to możliwe upewnij się, że masz zabójczy widok. Tak, aby móc usiąść przed oknem z kubkiem herbaty i podziwiać zapierające dech w piersiach połacie skrzącej się wody. W Amsterdamie jest to naprawdę łatwe- kanały rozciągają się we wszystkich możliwych kierunkach. 16 piętro Movenpick Hotel i podziwianie widoków...aaahhhhh!
 
 
 
 
 
 


25 July 2014

Amsterdam: how not to get run over by a bike in the first 3 minutes

 
Ahhhh.....Amsterdam! But let's start from the very beginning! I finished work at about 2 o'clock on Tuesday. I swiftly left the place of work at about 2.01 pm and got home to pick up my a day-earlier-packed bag (and the Englishman) and together we headed for the airport to catch a 5 o'clock flight.
We landed in sunshine soaked Amsterdam, boarded the train (it takes about 15 minutes to get to the Central Station and costs 5 euros) and took our first steps...and I almost got run over by a bike! Well, my fault of course- there are lanes and traffic lights for cars, pedestrians and bikes. Watch out for all of them!
 
Ahhhh.....Amsterdam. Ale, zacznijmy od początku. We wtorek skończyłam pracę o 2. O 2.01 szybkim krokiem opuściłam miejsce pracy, dotarłam to domu, aby odebrać dzień wcześniej spakowaną torbę (i Anglika oczywiście) i razem udaliśmy się na lotnisko, aby złapać popołudniowy lot o 5.
Wylądowaliśmy  w Amsterdamie skąpanym w słońcu, wsiedliśmy do pociągu (dotarcie do dworca głównego zajmuje około 15 minut i kosztuje 5 euro), postawiliśmy pierwsze kroki w mieście...i o mały włos a zostałabym przejechana przez rower! Moja nieuwaga oczywiście- ścieżki i światła dla samochodów, przechodniów i rowerów. Uważajcie na nie wszystkie!
 
 
 
We dropped our bags at the hotel and strolled in the sunset in search for a bite to eat.
 
Zostawiliśmy bagaże w hotelu i podążając w stronę zachodu słońca, wyruszyliśmy, aby znaleźć coś na ząb.
 
 
Breath- taking canals,houses calmly overlooking the water, bikes propped against every fence, wall and bridge...Beautiful and so romantic!
 
Dech zapierające kanały, kamienice spokojnie spoglądające na wodę, rowery oparte o każdy płot, ścianę, most...Piękne i romantyczne!
 
 
 
We wandered through the narrow streets, gasping at all the sights (especially when walking through the Red Light District); we were on the mission of finding Moeders, the restaurant(yes, you guessed- 'moeders' means 'mothers'- for a reason!).
 
Przemierzaliśmy wąskie uliczki, łapiąc oddech patrząc na widoki (szczególnie, gdy przechodziliśmy przez Dzielnice Czerwonych Latarni); naszą misją było znalezienie Moeders, restauracji (tak, zgadliście 'moeders' znaczy 'matki'- nie bez powodu!).
 
 
The walls of the restaurant are filled with frames of various shapes and sizes and all of them hold pictures of mums. You can still bring your own mum's picture and ask the owner to put it on the display. With all these different photographs, there are also various plates on each table- again, gifts of people stopping by.
 
Ściany restauracji wypełnione są ramkami o różnych rozmiarach i kształtach a w każdej- zdjęcie mamy. Jeśli macie ochotę, możecie przynieść zdjęcie swojej mamy i właściciel doda je do wystawy. Różne zdjęcia, różne talerze- prezent od tych, którzy tutaj jedli. 
 
 
 
 
 
As you can guess from looking at the clock, it was quite late when we arrived- yes, we were starving.
 
Jak się zapewne domyślacie patrząc na zegar, było dość późno i byliśmy bardzo głodni.
 
 
 
We started off with some fresh bread and hummus...
 
Zaczęliśmy od świeżego chleba i humusu...
 
 
 
The man went for a meaty starter, the lady for a salad with a cute name of Miss Pumpkin....
 
Mężczyzna zamówił mięsną przystawkę, dama- sałatkę o wdzięcznej nazwie- Panna Dynia...
 
 
 
Then we both ordered dishes by the same name (mine vegetarian) and still I cannot understand why they looked so completely different! Hotchpotch with a sausage and mushed potatoes mixed with sauerkraut and vegetables covered with all varieties of cheese. Delicious and very, very filling!
 
Następnie oboje zamówiliśmy dania o tej samej nazwie (moje było wegetariańskie) i do tej pory nie mogę zrozumieć czemu wyglądały one kompletnie inaczej! Hotchpotch z kiełbasą i ziemniakami zmieszanymi z kapustą i warzywa pokryte różnymi serami. Pyszne i bardzo, bardzo sycące!
 
 
All that was left, was to wander back to the hotel but not before checking out what I'd look like standing on a light in the ground. If you're wondering- there's a picture.
And, yes, being in Amsterdam makes you want to ride a bike!
 
 
Pozostał nam już tylko spacer do hotelu, ale zanim to nastąpiło musiałam sprawdzić jak będę wyglądać stojąc na lampie wbudowanej w chodnik. Jeśli też się zastanawiacie- proszę, oto zdjęcie.
Jedno jest pewno- będąc w Amsterdamie, masz ochotę na przejażdżkę rowerem! 
 

19 July 2014

Blueberry cheesecake

 
 
If there is one piece of equipment that is being used quite often at the moment, it is the oven. I've been baking (and making the mess in the kitchen) on regular basis and I'll make a risky statement that I'm getting better (not perfectly skilled) at mixing flour, butter, milk, eggs, baking powder and other ingredients to create something for those who have got a sweet tooth (or a mouth full of sweet teeth!).
Here it comes- delicious cheesecake. There's something about blueberries.
 
 
Ostatnio jedno z urządzeń w moim domu było w ciągłym użyciu- piekarnik. Piekłam (i robiłam bałagan w kuchni) dość regularnie i zaryzykuję stwierdzenie, że idzie mi coraz lepiej (na pewno nie idealnie) w mieszaniu mąki, masła, mleka, jajek, proszku do pieczenia i innych składników dla tych, którzy mają ochotę na coś słodkiego.
Dzisiaj- pyszny sernik. Coś te jagody w sobie mają.
 
 
Ingredients:
 
* 175g digestive biscuits
* 75g butter
* 100g sugar
* 1 tbsp. of brown sugar
* 350g full fat cheese
* 3 eggs
* 150ml double cream
* 150g blueberries
* 1 lemon
 
Ready? Put the biscuits in a plastic bag and using a rolling pin turn them into crumbs. Melt the butter and brown sugar in a pan and then add the biscuits. Transfer it into a non-stick tin and press it hard with a spoon- bake it for about 15 minutes in the temperature of 150 degrees. In the meantime, squeeze the juice of a lemon, and mix it with cream cheese and sugar. Next, separate the yolks and whites; add the yolks to the cream cheese and whisk the whites. Add them to the mixture and them stir the blueberries in gently. Pop the mixture onto the biscuits and bake the cake for about 50 minutes. Turn the oven off and leave the cheesecake in the oven for another hour. Once it's cooled down, you can decorate each slice with a dollop of a jam and a few blueberries or raspberries.
 
 
Składniki:
 
* 175 gram herbatników
* 75 gram masła
* 100 gram cukru
* 1 łyżka brązowego cukru
* 350 gram zmielonego twarogu lub serek typu Philadelphia
* 3 jajka
* 150 ml gęstej śmietany
* 150 gram jagód
* 1 cytryna
 
Gotowi? Włóż herbatniki do plastikowej torebki i używając wałka rozbij je na kawałki. Rozpuść masło i brązowy cukier w małym garnku i dodaj kawałki herbatników. Wymieszaj i przełóż do okrągłej formy- piecz przez około 15 minut w temperaturze 150 stopni. W międzyczasie, wyciśnij sok z cytryny i wymieszaj z serem i cukrem. Oddziel zółtka od białek; dodaj żółtka do masy i ubij białka. Dodaj białka a potem jagody- wymieszaj. Przelej masę do formy i piecz przez około 50 minut. Po wyłączeniu piekarnika, pozostaw ciasto w piekarniku przez kolejną godzinę. Możesz udekorować kawałki ciasta dżemem i jagodami lub malinami.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 

13 July 2014

Baking extravaganza: muffins, cupcakes and alike

 
Long gone are the days when I used to spend Fridays in a pub. The new trend? Spend your Friday in your kitchen- baking! Yeah, I know- maybe it's not 100% cool, but hey, what is these days? What you can see above is the effect of one hot and humid afternoon/evening devoted to baking. I baked 3 lots of 12 muffins and cupcakes and no, I did not eat them on my own. They were donated and sold/eaten/devoured during a summer fair held at my school.
My brother once said (a very clever man) when commenting on my previous baking disasters: You have to put your heart into it. Well, there you go: 100% vegetarian yet containing my whole heart. I present you: chocolate chip and raisin muffins, lime and lemon cupcakes and banana little cakes.
 
 
Dawno minęły czasy kiedy piątki spędzałam w pubie. Nowy trend? Spędź piątki w kuchni i piecz! Tak, wiem. Nie jest to może w 100% cool, ale co jest z tych czasach? To co widzicie na zdjęciu powyżej to efekt pewnego gorącego i wilgotnego popołudnia/wieczoru przeznaczonego na pieczenie. Przygotowałam 3 porcje 12 mufinek i babeczek, i zanim się zapytacie- nie, nie zjadłam tego sama. Wypieki zostały przeznaczone i sprzedane/zjedzone/pochłonięte podczas festynu letniego zorganizowanego przez moją szkołę.  
Mój brat (bardzo mądry człowiek) powiedział jakiś czas temu (podczas komentowania moich poprzednich 'pieczonych tragedii'), że muszę włożyć w to serce. Proszę bardzo: w 100% wegetariańskie, ale z całym moim sercem. Przed Wami: czekoladowo-rodzynkowe mufinki, cytrynowe i lemonkowe babeczki i bananowe mini ciasta.  
 
 
 
 
 
CHOCOLATE CHIP AND RAISIN MUFFINS
 
Ingredients:
 
* 175g flour
* 1 spoon of baking powder
* 3 eggs
* 175g caster sugar
* 175g margarine
* 50g chocolate chips
* 50g raisins
 
Place margarine, eggs and sugar in a bowl and mix it all till it's pale and fluffy. Slowly add flour and baking powder and mix it using a spoon. Pop the chocolate chips and raisins in, stir it well and pour the mixture into 12 muffin cases. It will take about 20 minutes for the muffins to bake, for the chocolate to melt and raisins to think about the time when they were juicy grapes!
 
 
CZEKOLADOWO- RODZYNKOWE MUFINKI
 
Składniki:
 
* 175 gram mąki
* 1 łyżka proszku do pieczenia
* 3 jajka
* 175 gram cukru
* 175 gram margaryny
* 50 gram czekoladowych 'guzików'
* 50 gram rodzynek
 
Zmiksuj margarynę, cukier i jajka, aż masa będzie blada i puszysta. Powoli dodawaj mąkę i proszek do pieczenia i wymieszaj używając łyżki. Wsyp czekoladę i rodzynki, wymieszaj i przełóż do 12 papierowych foremek. 20 minut- tyle potrzeba, aby mufinki się upiekły, czekolada się rozpuściła a rodzynki przypomniały sobie, że były kiedyś pięknymi, soczystymi winogronami!
 
 
 
 
 
 
LITTLE BANANA CAKES
 
Ingredients:
 
* 125g margarine
* 150g soft brown sugar
* 2 eggs
* 250g flour
* 1 spoon of baking powder
* 4 bananas
 
Place the margarine and sugar into a bowl and mix them till they're fluffy. Beat the eggs into a separate bowl and mix them with a fork and then gently transfer them into the big bowl- stir it all. Mash the bananas with a fork and add it to the big bowl (don't confuse it with the small bowl). Last thing- add the fluor and baking powder and mix it. Place the mixture into muffin cases and bake for about 20-25 minutes. If you're feeling like impressing the eaters of your mini banana cakes- decorate them with some frosting and chocolate. I'm sure they'll appreciate it!
 
 
BANANOWE MINI CIASTA
 
Składniki: 
 
* 125 gram margaryny
* 150 gram brązowego cukru
* 2 jajka
* 250 gram mąki
* 1 łyżka proszku do pieczenia
* 4 banany
 
Zmiksuj margarynę i cukier, aż masa będzie puszysta. Rozbij jajka do osobnej miski i delikatnie roztrzep je widelcem. Powoli wlej je do dużej miski i wymieszaj z cukrem i margaryną. Widelcem rozgnieć banany na miazgę i dodaj do dużej miski (nie pomyl z małą miską). Ostatnia rzecz- dodaj mąkę i proszek do pieczenia i wszystko dobrze wymieszaj. Przełóż masę do papierowych foremek i piecz przez około 20-25 minut. Jeśli chcesz zaimponować zjadaczom Twoich wypieków, udekoruj bananowe mini ciasta słodką masa i czekoladą- na pewno to docenią!
 
 
 
 
 
 
LIME AND LEMON CUPCAKES
 
Ingredients:
 
* 90g flour
* 1 spoon of baking powder
* 90g caster sugar
* 90g margarine
*2 eggs
* 1 spoon of milk
* 1 lemon
* 1 lime
* 150g icing sugar
 
Place the sugar, margarine and milk into a bowl- mix it well.  Break the eggs into a cup, mix them with a fork and add to the mixture. Gently fold in the flour. Put the mixture into cupcake cases and bake for about 12-15 minutes. Now, my favourite part- 'zesting' a lime and lemon, or simply grating the skin of them. The smell is so delicious! Squeeze the juice from half a lime and half a lemon and add 3 spoons of sugar- heat it slowly till the sugar dissolves. Once the syrup has cooled down, pour it over the cupcakes- they'll be extra 'lime-lemony' and juicy. To decorate the cupcakes, place a spoon of margarine and 3 spoons of lemon/lime juice in a pan. Heat it slowly and mix it with the icing sugar. Put a dollop of icing on each cupcake, throw some zest on top - mission accomplished!
 
 
 
CYTRYNOWO-LIMONKOWE BABECZKI
 
Składniki:
 
* 90 gram mąki
* 1 łyżka proszku do pieczenia
* 90 gram margaryny
* 2 jajka
* 1 łyżka mleka
* 1 cytryna
* 1 limonka
* 150 gram cukru pudru
 
Zmiksuj cukier, margarynę i mleko. Rozbij jajka do osobnej miski i delikatnie roztrzep  widelcem. Połącz dwie masy i delikatnie wymieszaj z mąką. Przełóż masę do papierowych foremek i piecz przez około 12-15 minut. A teraz moja ulubiona część- ścieranie skórki cytryny i limonki. Zapach jest wspaniały! Wyciśnij sok z połowy cytryny i lemonki i dodaj 3 łyżki cukru. Delikatnie podgrzej, aby uzyskać syrop. Poczekaj aż przestygnie i polej każdą babeczkę łyżką syropu- będą one ekstra 'cytrynowo-lemonowe'. Aby udekorować babeczki, podgrzej 3 łyżki soku z cytryny i łyżkę margaryny. Następnie dodaj cukier puder. Jedna łyżka masy na każdą babeczkę, trochę skórki cytryny- misja zakończona!